Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Michael Grant. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Michael Grant. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 19 czerwca 2012

"GONE: Zniknęli. Faza piąta: Ciemność"- Michael Grant


ETAP po falach głodu i okrutnej pladze musi zmierzyć się z nowym problemem. Kopuła otaczająca dom dzieci staje się czarna. Czy to gaiaphage zyskuje siłę? Sam ponownie musi zostać przywódcą, ponieważ jako jedyny może rozjaśnić drogę swoim przyjaciołom. Tymczasem Caine rządzi w Perdido Beach, gdzie rozpoczyna się niepokój. Co jest bardziej niebezpieczne- ciemność, czy strach? Oto jest pytanie!

„Nie ma sensu udawać, że ciemność nic nie zmienia. Zmienia wszystko.” (str. 355)

Już po raz piąty mogłam wejść do ETAP-u, post apokaliptycznej wizji Michaela Granta. W „Ciemności” jest wiele niespodzianek, wątków, bohaterów, lecz ta część nie była tak emocjonująca, jak cztery poprzednie. Fazę piątą przeczytałam, odłożyłam na półkę i... nic. Po lekturze poprzedniczek piątego tomu zawsze dużo myślałam nad zakończeniem, miałam swoje teorie, co wydarzy się w kontynuacji. Ta książka była inna. Czy to znaczy, że nie jest interesująca? Nie, ale według mnie nie ma już tego klimatu, które można było poznać na początku serii. Dlaczego?

W „Niepokoju” zaczęła się cała tajemnica, no bo co się stało z dorosłymi? Dzieciaki zostały w ETAP-ie, a rodzice? To pytanie nurtowało pewnie wielu fanów „GONE” przez cztery tomy cyklu. Długo oczekiwana „Ciemność” nareszcie rozwiązuje zagadkę, gdyż na pierwszej stronie znajduje się rozdział zatytułowany „Na zewnątrz”. Niektórzy wierni czytelnicy Granta mogą ucieszyć się z tego faktu, ale mi osobiście pomysł ten się nie podoba. Po co przez tyle części budować napięcie, by ni z gruszki, ni z pietruszki zdradzić jeden z kluczowych sekretów? Gdyby autor wyjawił to na koniec, apetyt na „Światło” bardziej by się zaostrzył, a tak tylko pozostał smutek, że potencjał pomysłu został trochę zmarnowany.

Zazwyczaj to świetna fabuła trzyma mnie przy książce, ale w przypadku fazy piątej treść nie jest już taka… zaskakująca i świeża. Niby przeczytałam ją w jeden dzień, ale nie porwała mnie w swoje wydarzenia jak na przykład „Kłamstwa”. Myślę, że rozdziały „Na zewnątrz” oraz często powtarzane w tym tomie „musimy zdążyć przed ciemnością” było minusem uniemożliwiającym cieszeniem się z tej kontynuacji wydanej ponad rok po premierze „Plagi”.

Całą książkę ratują bohaterowie, m. in. Dekka, Edilio i Pete (których było za mało!). Większość postaci bywa irytująca, ale to i tak nie zmienia faktu, że powieść chce się czytać. Grant tworząc charaktery bohaterów zawsze dodaje jakąś cechę, która nie pozwala czytelnikowi odejść od lektury. 

„Światło zwane Ciemnością”  (str. 438)

Wymienione przeze mnie wady „Ciemności” dla wielu fanów serii mogą się okazać się zaletami, więc nie zniechęcam to tej części, ponieważ piąta odsłona ETAP-u, zasługuje na uwagę. Powieść oceniam na 8/10, bo mimo moich narzekań to jest przecież „GONE”. Niższa ocena nie wchodzi w grę, gdyż faza piąta nadal ma elementy, które polubiłam w poprzednich tomach, np. ciekawych bohaterów, dobrą narrację i mnóstwo wątków, które czekają na dalsze rozwinięcie. Polecam całą serię!

To Kłamstwa, że Ciemność nie budzi Niepokoju, lecz pomimo tego czytelniczy Głód na Światło rozprzestrzenia się niczym Plaga


Za możliwość  poznania dalszych losów mieszkańców ETAP-u dziękuję pani Joasi z Wydawnictwa Jaguar.

poniedziałek, 28 maja 2012

"BZRK"- Michael Grant

BZRK

„Pozwól, że opowiem ci o nano.” (str. 44)

Gdy wejdziesz w świat nano, już nic nie będzie takie samo. Którą stronę wybierzesz- nanoboty, kierowane przez tikerów, czy bioty połączone z BZRK? Codziennie toczy się ogromna wojna, ale ty jej nie możesz nawet dostrzec…

„Co ważniejsze: wolność czy szczęście?” (str. 43)

Michael Grant ma charakterystyczny styl tworzenia fabuły; najpierw wrzuca czytelnika na głęboką wodę i już na początku można poznać wiele interesujących wątków. Z czasem autor coraz bardziej wszystko komplikuje, więc czytanie książek Granta przypomina oglądanie dobrego thrillera- chwila nieuwagi i już nie wiesz, co się dzieje. 

„Co to, jakaś gra?” (str. 43)

„BZRK” przypomina „GONE”, ale nie mam tu na myśli fabuły. Nowa powieść Granta, podobnie jak w jego „GONE”, ma swój własny, niepowtarzalny świat oraz nietuzinkowych bohaterów. Jeśli mam być szczera, to moim zdaniem „BZRK” jest nawet lepsze. Postacie są tu bardziej dopracowane, mają swoje marzenia i plany.

Głównymi bohaterami jest dwójka nastolatków- szesnastoletnia Sadie i jej rówieśnik Noah. Ci, którzy czytali inne książki autora, wiedzą, że akcja nie kręci się tylko wokół tych postaci. Można poznać losy przyjaciół i wrogów, ich historię  oraz punkt widzenia.  

Nieraz obawiałam się o losy Johna i Sylvii. Autor czasami lubi eliminować lubianych bohaterów. Cała historia dzięki temu zyskuje, zmusza do uważnego czytania. Powieść jest dynamiczna, pełna zwrotów akcji. Nie było żadnego nudnego momentu. Książkę czyta się niezwykle szybko, ułatwia to język utworu oraz interesująca intryga. Wiadomo, że „BZRK” to wstęp do czegoś bardziej skomplikowanego niż mogłoby się na początku wydawać.

Opisanie całej fabuły lub choćby jej część zepsułoby całą tajemniczość powieści. Każdy sam musi etapami narzuconymi przez autora poznawać świat nano. Czy „BZRK” to coś nowego? Tak, nawet jeśli ktoś zobaczyłby jakieś podobieństwo do innej historii, musiałby przyznać, że mimo wszystko Michael Grant do swojej książki dodał jakiegoś powiewu świeżości. Pisarz znane wątki przemienia w nowe, widać, że ma wiele pomysłów. Wstęp do nowej serii jest bardzo obiecujący. Kto wie, co też Grant wymyśli. Należy się szykować na wiele niespodzianek. Szkoda tylko, że premiera drugiej części za oceanem jest dopiero w przyszłym roku.

„BZRK” to książka chaotyczna i poplątana, oczywiście w pozytywnym sensie. Fanom „GONE” nowe dzieło Michaela Granta potrzebne jest jak powietrze! Polecam również tym, którzy lubią thrillery oraz zaczytują się w oryginalnych antyutopiach.

Moja ocena: 10/10.


piątek, 11 listopada 2011

"GONE: Zniknęli. Faza Pierwsza: Niepokój"- Michael Grant


Nagle znikają wszyscy powyżej piętnastego roku życia. Lekarze, nauczyciele, a nawet rodzice. W wyobraźni dziecka może brzmieć fajnie, ale co jeśli dorośli naprawdę znikną?

Okolicę otacza dziwna kopuła.Miasteczko ogarnia niepokój, bo nikt z dorosłych nie pomoże. Trzeba ogarnąć chaos. Kto to zrobi? Sam uratował kiedyś pasażerów autobusu, kiedy kierowca dostał zawału serca. Pojazd omal nie runął w przepaść, ale chłopak zachował zimną krew i wszystko skończyło się happy endem. Gdy w niewyjaśniony sposób dorośli znikają, dzieci widzą w Samie przywódcę. Chłopak nie chce być super-bohaterem, bo to za duża odpowiedzialność. Zwłaszcza, że sam skończy niedługo piętnaście lat i prawdopodobnie zniknie…

Zaczęło się od katastrofy wiele lat temu, jednak czy na katastrofie się zakończy? Sam musi rozpocząć wyścig z czasem, bo za ponad dwieście godzin będzie miał urodziny i odejdzie tak, jak inni. Jakby tego było mało do Perdido Beach przyjeżdżają inne dzieci ze znienawidzonej szkoły. Przywódcą nowo przybyłych jest Caine, który również skończy piętnaście lat. Nikt nie wie, że Ciemność wciela swój plan w życie.

Motyw dzieci, które muszą poradzić sobie bez dorosłych może wydać się oklepany, ale Michael Grant nie ograniczył się tylko do tego. "GONE. Zniknęli. Faza Pierwsza:Niepokój" to książka ukazująca postapokaliptyczny świat. Problemy, które autor opisuje w większości przypadków są z życia wzięte, a tłem do tego jest ETAP. Czym jest ETAP? Miejscem, gdzie rozpoczyna się walka dzieci o przetrwanie, to etap ich życia, etap w grze, którą muszą przejść, bo inaczej zginą.

Cała historia nie kręci się wokół młodego surfera- Sam’a. Ważną rolę odgrywają inni bohaterowie, a pominięcie któregoś z ich byłoby bardzo niemądre, gdyż wiele postaci zaskakuje. Na początku nie wiadomo do czego dzieci mogą być zdolne, rozwój przypadków sprawia,że walka się zaczyna, a życie to nie gra komputerowa, w której ma się po pięć szans.

Choć niektórzy bohaterowie wywołują uśmiech na twarzy, to wiele postaci denerwuje, ale jak dla mnie to jeszcze bardziej nadaje realizmu książce. Michael Grant pokazuje, że mimo zalet, każdy ma wady, nikt nie jest doskonały.

Fabuła powieści na początku rozwija się powoli, można powiedzieć, że na początku się trochę dłuży, ale po stu stronach akcja nabiera tempa. Muszę jednak ostrzec, że „GONE…” nie jest książką dla małych dzieci. Niech nie zwiedzie was cukierkowa okładka, bo możecie się bardzo rozczarować. Ta pozycja jest przeznaczona głównie dla młodzieży,o czym świadczy lekki język jakim autor się posługuje. Jednak niektóre sceny nie są już takie lekkie… Czuć niepokój.

Pierwsza część tej serii ma parę wad, np. niedokładność opisywania niektórych wydarzeń, mimo wszystko uważam, że „GONE. Zniknęli. Faza Pierwsza: Niepokój" to ciekawa pozycja dla młodzieży. Daję ocenę: 9/10.